Pijaństwo szlachty
Biesiadnik, który unikał picia na ucztach w czasach saskich był pośmiewiskiem wszystkich gości. Tak długo mu dolewano póki się nie upił i nie spadł pod stół. 
Kiedy osoba taka próbowała chować kielich za plecy chcąc uniknąć wznoszenia toastów, specjalny sługa postawiony za plecami pilnował, by kilich był pełny i by pił. Podobnie umieszczano sługę pod stołem gdy gość usiłował schować tam naczynie. Nie było wyjścia, pić na ucztach w czasach Augusta II i Augusta III trzeba było. Pewien marszałek miał nawet zwyczaj wykrzykiwać przy toastach -
Kto pije, ten łepski
Kto nie pije, ten kiepski
.